Grupa naTemat

Surowa, tarta róża. Z Gruczna i z przeszłości

W najbliższy weekend, 24-25 VIII, odbędzie się Festiwal Smaku w Grucznie. W niewielkiej, pięknie położonej w dolinie Wisły wsi (koło Chełmna albo, jeśli ktoś jedzie z drugiej strony Wisły - Świecia) w województwie kujawsko-pomorskim od lat odbywa się wielkie święto smakoszy, miłośników kuchni regionalnej oraz prawdziwego, naturalnego i tradycyjnego jedzenia. Zapraszamy!

W poniedziałek 19 VIII odbył się już poprzedzający sam festiwal konkurs na Smak Roku. Dwa składy jury, profesjonalne i społeczno-artystyczne, przez kilka godzin oceniało niezwykłe miody, sery, wędliny, konfitury, przetwory, pomysłowe musztardy, napoje i wypieki. Pomysłowość i świeżość lokalnych twórców kulinarnych harmonijnie łączy się z wiedzą, która jakimś cudem jest przechowywana i pielęgnowana od pokoleń. Smak, staranność, autentyczność i uczciwość gwarantują chwilę przerwy od tego, czym żywi nas dziś przemysł, wszechobecne fast foody i większość restauracji.


Szynka z mięsa, konfitury z owoców i sery z mleka - to dzisiaj już po prostu cuda, a jeżeli te dobre produkty trafiły pod rękę doświadczonego i pełnego pasji twórcy, to już arcydzieła. W dzisiejszej kuchni nie ma już przeciwstawienia między jedzeniem wiejskim, tradycyjnym i regionalnym a kuchnią wysoką, elegancką i artystyczną. Choć po jednej i drugiej stronie nie brakuje fałszerstw, nieudolnych naśladowców i nieuprawnionego sięgania po takie dumne etykiety, to autentyczna kuchnia regionalna i kuchnia artystyczna stoją dziś po tej samej stronie barykady, próbując się bronić przed masowością, uprzemysłowieniem, zubożeniem i zafałszowaniem samego pojęcia kuchni przez przemysł, chemię i pośpiech.

Takie imprezy jak ta w Grucznie są prawdziwą perełką, pozostałością ginącej, ale i właśnie na naszych oczach odradzającej się tradycji. Niezwykła popularność Festiwalu Smaku w Grucznie i jego wpływ tak na tysięczne rzesze wielbicieli smaków dzieciństwa oraz profesjonalnych kucharzy, dziennikarzy kulinarnych i producentów żywności dają nam jednak nadzieję, że nie wszystko stracone.

Mimo przerwania, a obecnie często i fałszowania tradycji kulinarnych, mimo bardzo szybkiego uprzemysłowienia produkcji żywności, ciągle mamy w Polsce ogromny potencjał w dziedzinie ekologii, zasobów naturalnych oraz unikatowej wiedzy o rzemieślniczej, tradycyjnej wytwórczości jedzenia.

Gdy w poniedziałek dane mi było spróbować niektórych zgłoszonych na grucznieński konkurs smakołyków, to wśród aromatycznych wędlin, niezwykłego, słodkiego kajmaka, syropu z lipy czy serów zagrodowych, moją szczególną uwagę zwróciły konfitury z płatków róży. Słodkie, inne lekko wytrawne, pachnące, jakby perfumowane, a przesiąknięte różą, tak jak tylko różana może być róża i w niczym nieprzypominające ani „różanych” konfitur sklepowych z jabłek i sztucznego aromatu, ani „różanej” konfitury z kupnych pączków, wyrabianej chyba z mieszanki wielu owoców i całej masy sztucznych dodatków.

Jury chyba nie doceniło tego akurat prostego, radosnego, słodkiego i perfumowanego smaku - ale tak naprawdę to o wyrokach grucznieńskich sędziów nic nie wiem, tajemnica zostanie zdradzona dopiero na festiwalu w sobotę 24 sierpnia. Ja natomiast nie mogłem się zdecydować, która z róż uwięzionych w słoiku jest najwspanialsza. Czy konfitura przyrządzana na surowo z roztartych płatków róży i zadziwiająca fakturą, świeżością i lekkością? Czy słodka i zdecydowana konfitura „klasztorna”, czy może konfitura z całych płatków róż?

Te zachwyty czy roztkliwianie się nad różą przychodziły mi o tyle łatwo, że przez lata czytałem w staropolskich książkach kucharskich o różanej wódce i różanej wodzie, różach w cukrze i w miodzie, pierożkach z konfiturą różaną na miodzie oraz wszechobecnym smaku róży w polskiej kuchni sprzed wieków.
Największe wrażenie wywarła na mnie konfitura z roztartych płatków róży, przyrządzana na surowo. Czułem w niej coś niezwykłego, znajomego, jakieś déjà vu…
Gdy wróciłem do domu, to z bagażnika samochodu, oprócz przepysznego, wypiekanego w zrekonstruowanym piecu chlebowym bochenka, wyciągnąłem także starą książkę kucharską, którą akurat tego dnia nabyłem drogą kupna. W opasłym tomie znajdowała się pozostawiona przez dawnego czytelnika zakładka kartka z kalendarza. Otworzyłem książkę i przeczytałem:

„Róża tarta do ciasta.
Konfitura z róży jest najsmaczniejsza do ciasta. Aby w smażeniu nie zatraciła swego pięknego zapachu, można z niej robić na surowo konfiturę tartą Przygotować różę jak poprzednio, a po sparzeniu wycisnąć ją dobrze rękami, rozskubać trochę i skropić cytryną. Gdy nabierze koloru, włożyć do donicy i ucierać wałkiem z cukrem miałkim, licząc 2 funty na 1 funt róży, aż się zrobi z niej zupełnie gładka masa. Potem złożyć do słoja i używać w miarę potrzeby do ciasta”


Nawet nie próbuję tego wytłumaczyć. Po prostu zapraszam na Festiwal Smaku w Grucznie!
ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
KuchniaJedzenie
Skomentuj